poniedziałek, 31 lipca 2017

Córeczka - porywający thriller




Tytuł: Córeczka
Tytuł w oryginale: The Girl You Lost
Autor: Kathryn Croft
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 350
Data wydania: 15 marca 2017

Co byś zrobił, gdybyś stracił bliską osobę? Nie wiedziałbyś się co się z nią dzieje? Czy żyje? Potrafiłbyś normalnie żyć?

Simone Porter bardzo młodo zostaje matką. Mimo tego, córeczka Helena jest oczkiem w głowie rodziców. Gdy dziewczynka ma pół roku, nieznajoma osoba porywa ją z wózka podczas spaceru po parku. Zrozpaczeni rodzice zaczynają poszukiwania. Niestety, na próżno.
Osiemnaście lat później Simone i jej mąż Matt żyją normalnie, jednak nadal nie otrząsnęli się po stracie córki. Pewnego dnia, do Simone zgłasza się młoda kobieta - Grace. Ma w ręku króliczka, którego w dniu porwania miała Helena. Grace twierdzi, że wie gdzie jest zaginiona dziewczyna. Simone nie ma pewności, czy powinna jej ufać, ale gdy dziewczyna znika, zaczyna jej poszukiwania. Nie ma pojęcia, że historia, w którą się wplątała jest dużo bardziej skomplikowana i przerażająca. Czy Simone odnajdzie swoją córkę? Co wspólnego z zaginięciem Heleny ma Grace? Czy Simone ujdzie z życiem wplątując się w poszukiwania Grace?



"Córeczka" to książka nieprzewidywalna. Z każdą kolejną stroną historia zaginionej dziewczynki zyskuje nowe fakty. Pojawiają się nowe osoby związane z jej zaginięciem. Czytając zastanawiasz się komu powinieneś zaufać. Co krok przewidujesz zakończenie. Ale końcówka książki rozkłada na łopatki. Okazuje się, że ani razu nie miałeś racji. Dałeś się nabrać. Myślałeś, że przejrzałeś wszystkich bohaterów na wylot? Co za błąd. Ja do tej pory nie mogę uwierzyć w zakończenie tej historii. Jak to możliwe, że osoba, której ufałam od samego początku oszukała mnie. Ale wiecie co to oznacza? A no to, że "Córeczka" to wspaniale napisany thriller. Dzięki temu, że nie da się przewidzieć zakończenia, książka do końca trzyma w napięciu.


Pozycja ta jest pełna emocji. Zaskakuje na każdym kroku i nie sposób się od niej oderwać. Czas mija przy niej za szybko, bo non stop mówisz sobie: "jeszcze jeden rozdział". Gdy nie czytasz i tak myślisz tylko o tej książce. Zastanawiasz się co się wydarzy w następnym rozdziale. Bohaterowie "Córeczki" śnili mi się po nocach. Żyłam ich życiem. Ta historia wnika głęboko w czytelnika. Zdecydowanie polecam każdemu tę pozycję. Ta książka to "must have" każdego książkoholika.



niedziela, 30 lipca 2017

Taniec ze świetlikami - powrót do Chapel Springs


Tytuł: Taniec ze świetlikami
Tytuł w oryginale: Dancing with Fireflies
Autor: Denise Hunter
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 384
Data wydania: 3 kwietnia 2017

Każdy młody człowiek pewnego dnia decyduje się na wyprowadzkę z domu i rozpoczęcie nowego życia. Jade wyjechała z domu nagle, pod wpływem chwili. Zamieszkała w Chicago, gdzie zaczęła pracować jako kelnerka w kawiarni. Niestety, pewnego dnia spotyka ją coś bardzo strasznego i postanawia wrócić do Chapel Springs. Jednak przed rodziną i znajomymi ukrywa pewien sekret. Jest w ciąży. Jedyną osobą, która jej pomaga jest jej przyjaciel z dzieciństwa  Daniel, który jest burmistrzem. Czas mija, a dziewczyna pragnie znaleźć mężczyznę, którą ją poślubi i zadba o rodzinę. Czy uda  jej się być szczęśliwą? Jak jej bliscy zareagują na skrywaną tajemnicę.



Po przeczytaniu pierwszej części z tej serii od razu sięgnęłam po tę pozycję. Byłam ciekawa dalszych losów rodziny McKinley'ów. Historia Jade wzbudziła we mnie wiele uczuć. Dziewczyna w trudnych chwilach może liczyć tylko na Daniela. Cieszyłam się z każdej kolejnej sceny, gdzie ta dwójka spędzała czas razem. Historia jest niby lekka i bardzo szybko się ją czyta, ale niesie bardzo ważny przekaz. Ważnym elementem życia bohaterów jest też wiara w Boga. Autorka pragnęła ukazać też różnice klasowe bohaterów. Postrzeganie ludzi pod względem zamożności, czy opinii innych jest straszne. I tu właśnie możemy to dostrzec. Ale ta książka niesie jeszcze jeden smutny element. Jade doświadczyła najgorszego, co może spotkać kobietę i z każdym dniem musi sobie radzić z przykrymi wspomnieniami. A skutki tego będzie odczuwała już zawsze. Mi osobiście bardzo dotknęła i wzruszyła historia Jade. Kibicowałam jej przez całą książkę. Byłam ciekawe też tego, jak potoczyły się losy Madison i Becketta. Polubiłam bohaterów "Boskiego lata" i bardzo ucieszyłam się z ostatniej wiadomości od wydawnictwa, Już niedługo ukaże się trzecia książka z serii Chapel Springs. Nie mogę się doczekać i na pewno od razu po nią sięgnę. Twórczość Denise Hunter przypadła mi do gustu. Uwielbiam jej styl pisania. Polecam tę serię każdemu, kto lubi romansidła lub potrzebuje dobrych pozycji na książkowy odpoczynek. Ja dzięki nim pokonałam niechęć czytelniczą i na pewno wiele razy będę wracać do losów rodziny Mc Kinley.


sobota, 29 lipca 2017

Klamki i dzwonki - Magdalena Knedler + propozycja




Tytuł: "Klamki i dzwonki"
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 350
Data wydania: 14 września 2016

Zaplanujesz przyszłość swoim bliskim po swojej śmierci? Zechcesz zapewnić im jak najlepszy byt? Ustrzec ich od dodatkowego stresu i bólu? Myślę, że każdy z nas tak właśnie by zadziałał. Ale czy można robić to kosztem innych osób?

Helena Bukowska ma trzynastoletnią córkę Agatę i jest nieuleczalnie chora. Ma raka, wie, że niedługo umrze. Niestety, nie ma żadnej rodziny, która mogłaby zaopiekować się Agatą podczas ostatniego etapu leczenia, jak i po jej śmierci. Po wielu przemyśleniach decyduje się powierzyć córkę dawno nie widzianej koleżance. Zaplanowała wszystko, a odmowy nie bierze nawet pod uwagę. Tylko, czy aby na pewno jest ze wszystkimi zupełnie szczera? I co wspólnego z tym ma jej lekarz?

Eliza Ostaszewska wydała samodzielnie tomik swoich wierszy. Utrzymuje się z pracy w bibliotece. Żyje spokojnie. Jednak, pewnego dnia odbiera telefon, który zmienia jej życie całkowicie. Czy kobieta sprosta postawionemu jej wyzwaniu?  Do tego, w międzyczasie spotyka swoją dawną miłość Alberta. Czy pojawienie się mężczyzny w jej życiu, wprowadzi kolejną zmianę?



Ta książka to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Trafiła w moje ręce  zupełnie przypadkowo i długo czekała na swoją kolej. Czytając, wiele razy miałam ochotę odłożyć ją na półkę. Ale, nie dlatego, że mi się nie podobała. Okropnie denerwowała mnie jedna z bohaterek, Helena. Jej decyzja życiowa była dla mnie absurdalna, Postanowiła zaplanować życie obcej osobie. Przecież z Elizą nie miały kontaktu od kilkunastu lat. A ona oddaje jej swoją jedyną córkę. Nadal nie potrafię zrozumieć tej kobiety. Elizę polubiłam od razu. Ta osoba dążyła do celu. Chciała wydać swoje wiersze, ale wydawnictwa nie były zainteresowane. Po prostu sama zaczęła odkładać pieniądze i się nie poddała, spełniła marzenie. A teraz w tak szybkim czasie do jej życia zawitała rewolucja.
Styl pisania autorki był specyficzny. To, że narracja odbywała się za pomocą kilku bohaterów, bardzo mi się spodobało. Uwielbiam poznawać tę samą historię z różnych stron. Chętnie poznałabym dalsze losy Elizy, Agaty i Alberta.



Magdalena Knedler to kolejna polska autorka, po której książkę sięgnęłam. I kolejny raz nie przeżyłam rozczarowania. A nawet, wręcz przeciwnie. Chyba mogę oświadczyć, że od tej pory już nigdy nie powiem, że polscy autorzy są u mnie na cenzurowanym. Oni są wspaniali. Kiedyś przeszkadzało mi to, że czytam o polskich miastach, Nie lubiłam polskich imion, a jak znalazłam swoje imię w książce, odechciewało mi się czytać. Dziś jest całkiem odwrotnie. Uwielbiam chodzić na spacery śladami bohaterów. To wspaniałe uczucie. Co ciekawe, nawiązując od mojego imienia (Patrycja) zauważyłam, że wiele osób dokłada nam całkiem ciekawą łatkę. Bohaterki o tym imieniu są zwariowane, pewne siebie i wszędzie ich pełno. Nie wiem, jak inne moje imienniczki, ale ja właśnie taka jestem. Czasami nawet czuję jakby pisarz był moim przyjacielem i to mnie opisał w swojej książce. To jest wspaniałe. Zastanawiam się nad zorganizowaniem jakiejś akcji, która wspierałaby polskich autorów. Chciałabym przekonać jak najwięcej osób do czytania naszych rodowitych pozycji. Co o tym myślicie? A może ktoś z Was, zechciałby zaangażować się do takiej akcji? Piszcie do mnie. Stworzymy coś razem. Warto.


Lola - idealna maska



Tytuł: Lola
Autor: Aleksandra Białczak
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron:428
Rok wydania: 2017

Co przychodzi Ci jako pierwsze do głowy, gdy słyszysz słowa: szpital psychiatryczny? Czujesz strach? Obrzydzenie? Całkowicie cię to nie interesuje? A może, jak ja, uwielbiasz ten temat? Podobno każdy z nas ma w sobie coś z psychopaty. Ja chciałam być psychologiem. Ale na szczęście  nie przyjęli mnie na studia. Obawiam się, że kilka lat takiej pracy i sama bym wylądowała w psychiatryku.
Zauważyłam, że przeczytanie tak mocnej książki długo zostaje w mojej głowie. A na jakiekolwiek refleksje potrzebuję dużo więcej czasu. Przecież tę książkę przeczytałam jeszcze w czerwcu. Dziś jednak czuję, że jestem gotowa, aby wyrazić swoją opinię o tej pozycji.

Lola to nie jest jej prawdziwe imię. To pseudonim, nadany przez prześladowcę. Dlaczego, więc sama go używa? To bardzo łatwe pytanie i prosta odpowiedź. Pod tym imieniem skrywa swoje prawdziwe ja. Już podczas przebywania w ośrodku prowadzonym przez zakonnice, dziewczyna nakładała maskę, dzięki której łatwiej było jej żyć. W dniu, gdy trafiła do szpitala psychiatrycznego odkrywa, że "lola" to nie tylko maska. Zauważa, źe będąc "lolą" staje się całkiem inną osobą. przestaje nad sobą panować. Dostrzega, że naprawdę jest w psychiatryku nie bez powodu. A przecież była pewna, że trafiła tam przypadkowo. Jaki wpływ na jej zachowanie ma jej kontakt z rodziną? Czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym pomoże odnaleźć dziewczynie samą siebie?


Szpital psychiatryczny kojarzy nam się z miejscem pełnym "wariatów". Myślimy, że nie ma tam prawdziwego życia, a pacjenci są faszerowani psychotropami i są przykuci do łóżek. Aleksandra Białczak ukazuje nam całkiem inną stronę tego miejsca, Młodzi ludzie zawierają tu przyjaźnie, przeżywają pierwsze miłości. Na oddziale leżą nie tylko samobójcy, ale także bulimicy, czy zbyt agresywni. Większość z nich jest świadoma swojej choroby  i boi się wyjść na zewnątrz. W szpitalu życie jest prostsze. A gdy dostają do ręki wypis, często wcale nie wyzdrowieli. Choroba psychiczna nigdy nie znika. Ona może się tylko utajnić, ale siedzi w człowieku na zawsze. Dlatego wielu pacjentów wraca do szpitala. Życie poza nim ich przerasta. 
Czytając, przeżywamy z bohaterami każdą porażkę, śmierć, jak i te lepsze dni. Ta książka wnika głęboko do naszej psychiki. Po jej przeczytaniu już nie będziemy takimi samymi ludźmi. A może i u siebie dostrzeżemy trochę nienormalności. Ja na pewno długo będę tę pozycję i analizować wszystkich bohaterów. Ale ostrzegam, jeśli masz słabą psychikę, nie sięgaj po tę książkę. Ona jest naprawdę mocna, chociaż na początku możesz tego nie dostrzec. Autorka w swoim debiucie "rozwala system". Jestem strasznie ciekawa jej kolejnych pozycji. Ta jest wyjątkowa i powinna dotrzeć do jak największej liczby osób. Kto wie, może kiedyś jej fragmenty spotkamy w książkach w szkole? Myślę, że młodzież powinna być edukowana też takimi historiami. Z tej książki można naprawdę wiele wynieść i jeszcze więcej się nauczyć.


Carpe Diem - życie bez planowania


Tytuł: Carpe Diem
Autor: Diane Rose
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Liczba stron: 464 
Data wydania: 6 kwietnia 2017

Co zrobiłbyś gdybyś pewnego dnia dowiedział się, że zostało Ci 600 dni życia? Zaczął byś spełniać wszystkie swoje marzenia? A może całkowicie byś się załamał? Ja nie mam pojęcia. Sama nie jestem okazem zdrowia i nie raz się nad tym zastanawiałam. Trudno jest sobie wyobrazić taką sytuację. Każdemu wydaje się, że nas to nie dotyczy. Przecież nasze życie układa się dobrze, planujemy kolejne lata. Nie żyjemy chwilą, chcemy znaleźć dobrą pracę, mieć wspaniałą rodzinę i być, po prostu szczęśliwi.

Rosalie Heart była taka sama jak każdy z nas. Planowała swoje życie kilka lat do przodu. Po śmierci rodziców mieszkała z bratem, jego żoną i ich dziećmi. Była szczęśliwa. Studiowała prawo. Chciała pomagać ludziom. Niestety, miała chore serce. Pewnego dnia, podczas wizyty u lekarza dostaje wyrok. Zostało jej maksymalnie 600 dni życia. Jedynym ratunkiem jest przeszczep serca, ale niestety serca kupić się nie da. A dwudziestodwuletnia Rose jest daleko na liście oczekujących. Postanawia przestać planować. Żyje chwilą. Nigdy nie umawia się na spotkania kilka dni do przodu. Nic nie obiecuje, bo przecież nie wie, czy zdoła spełnić dane słowo. Ma jedno marzenie. Chciałaby się zakochać i przeżyć wspaniałe chwile.
Daniel Szymański ma 27 lat i jest lekarzem. Swoich pacjentów traktuje przedmiotowo. Dla niego są oni maszynami, które się zepsuły i trzeba je naprawić. Nie potrafi być empatyczny. Może przyczyną  tego są jego doświadczenia z przeszłości. Pewnego dnia podczas spaceru zwraca uwagę na dziewczynę, która źle się poczuła. Pomaga jej, a dziewczyna zostawia mu swój numer telefonu. Ich znajomość rozwija się. Jednak młody lekarz nie wie, że piękna Rose ma defekt.
Jak potoczą się losy tej pary? Jak Daniel zareaguje na wieść o chorobie dziewczyny? Czy uda się znaleźć  serce, dzięki któremu Rose będzie miała szansę na dalsze życie?


Przed kupnem tej książki nie czytałam żadnej recenzji. Przyznam się, że nawet nie słyszałam nic o jej istnieniu. Kupiłam ją w Empiku w bardzo promocyjnej cenie. Kosztowała zaledwie 13 złotych, więc gdyby mi się nie spodobała, nie straciłabym zbyt wiele. Jednak, okazało się, że był to jeden z najlepszych zakupów. Czytając, ciężko było mi uwierzyć, że jest to debiut literacki. Autorka pisze wspaniale i książkę czyta się bardzo szybko. Jest pełna wielu smutnych momentów. Przyznaję, że zdarzyło mi się uronić łzy. Razem z bohaterką przeżywałam upływające dni. Zakończenie zaskoczyło mnie. Autorka miała wspaniały pomysł. Ta historia zostanie ze mną na długo.

Koniecznie muszę wspomnieć też o tym, że tej książki nie można czytać na szybko. Trzeba też trafić w odpowiednim momencie. Gdybym czytała ją dziś, a nie dwa tygodnie temu, na pewno uroniłabym jeszcze więcej łez. Niestety, książka miała też jeden minus.Zapewne niektórzy nawet nie zwrócą na to uwagi. Kartki są tak sztywne, że niestety, ale nie da się jej przeczytać bez złamania grzbietu. Dla mnie to coś strasznego, ponieważ lubię, gdy moje książki wyglądają idealnie. Ale może jestem przewrażliwiona.

Myślę, że książkę powinien przeczytać każdy. Na pewno zmieni ona patrzenie na świat. Czytelnik dostrzeże elementy swojego życia, które warto jest zmienić. Zauważy jak jego życie jest cenne. Ale osoby chore, które tracą wiarę w życie też powinny sięgnąć po tę pozycję. Jest ona pełna wielu rad i życiowych prawd.



niedziela, 16 lipca 2017

GUS czyli historia o nauce życia po stracie


Tytuł: "GUS"
Autor: Kim Holden
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 500
Data wydania: 7 września 2016

Jak nauczyć się żyć po stracie najważniejszej osoby? Jak zmotywować się do życia? I to co najtrudniejsze, jak znowu pokochać?
Czy kiedykolwiek doświadczyłeś niewyobrażalnego bólu po śmierci osoby, którą kochałeś całym sercem? Ja nie i mam nadzieję, że nigdy to się nie stanie. Jednak, nie wszyscy mieli takiego farta jak ja. Pamiętacie przyjaciela Kate z "Promyczka"? Tak to Gus i to o nim będzie dzisiejsza recenzja.

Kate była od zawsze przyjaciółką Gus'a, ale pewnego dnia dnia chłopak zdał sobie sprawę, że ją kocha. Niestety, dziewczyna umiera mając zaledwie 20 lat. Gus nie potrafi sobie z tym poradzić, ale jest muzykiem i jego zespół musi zacząć koncertować. Mężczyzna nie umie normalnie funkcjonować, zaczyna brać narkotyki i imprezuje z asystentką zespołu. Jego zachowanie ulega zmianie, gdy poznaje tajemniczą Scout, która jego nową asystentką. Dziewczyna jest dla niego niemiła i widać, że nie przepada za chłopakiem. Zostawia mu karteczki z wiadomościami i tym właśnie sposobem, odblokowuje umysł Gus'a. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i pewnego dnia Gus czuje, że jest gotowy na przeczytanie listu od Kate.
Co w nim znajdzie?
Czy Gus zacznie pisać nowe piosenki?
Czy zakocha się ponownie?
Czy jego relacja ze Scout rozwinie się?

Po przeczytaniu "Promyczka" byłam sceptycznie nastawiona do kolejnej części. Książkę wygrałam w konkursie. Na pewno sama bym jej nie kupiła i nie przeczytała. A to byłby ogromny błąd. Historia Gus'a jest zdecydowanie bardziej ciekawa. Czytałam ją z wielkim zapałem i byłam bardzo ciekawa co wydarzy się dalej. Kibicowałam Gus'owi. aby w końcu mu się udało odżyć. Pragnęłam, aby pozbierał się po utracie Kate. A gdy skończyłam czytać czułam ogromny niedosyt. Chciałam poznać dalsze losy mężczyzny. Dziś wiem, że koniecznie muszę sięgnąć po "Franco". Chętnie też, poznałabym historię Kellera, ale nie wiem, czy nie czułabym tego samego, co przy "Promyczku". "Gus" to wyjątkowa historia o stracie, miłości i życiu muzyka.
A wam jak podobała się ta pozycja? Piszcie w komentarzach.


piątek, 14 lipca 2017

Miłość, marzenia i wiara = "Boskie lato"



Tytuł: "Boskie lato"
Tytuł w oryginale: "Barefoot Summer"
Autor:  Denise Hunter
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 380
Data wydania: 3 października 2016

Każdy z nas ma marzenia. Dążymy do ich spełniania. Planując kolejne wydarzenia nie myślimy o tym co mogłoby się stać. Czasami nasze plany są dalekosiężne. Innym razem planujemy coś i wykonujemy to od razu. Ale los bywa okrutny i czasem nie pozwala nam na realizację marzeń.

Michael McKinley marzył o tym, aby zostać najmłodszym zwyciężcą regat w historii. Kupił łódź , zaczął ją remontować. Niestety, nie udało mu się spełnić marzenia. W wieku 17 lat umiera, a jego siostra bliźniaczka Madison postanawia spełnić marzenie brata. Jednak, na żeglowaniu nie zna się wcale. Dodatkowo panicznie boi się wody. Musi znaleźć kogoś, kto przełamie jej lęk i nauczy ją pływać łodzią. Wybór pada na najlepszego żeglarza Evanna. Niestety mężczyzna nie może prowadzić wszystkich lekcji i przekazuje to zadanie Beckett'owi. Madison nie jest zadowolona z tej zmiany, ale z każdą kolejną lekcją Beckett staje jej się coraz bliższy. Wspomnienia są bardzo silne i ich pocałunek sprzed lat pamiętają oboje. Czy ich uczucie powróci? Czy chłopak z kiepską przeszłością pasuje do idealnej rodziny Madison? Czy Beckett ma coś wspólnego ze śmiercią Michaela sprzed 10 lat?


"Boskie lato" to pierwsza książka z serii Chapel Springs. Ta książka była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Denise Hunter. Po przeczytaniu wstępu, w którym znajdują się fragmenty Pisma Św., zaniepokoiłam się, czy książka mi się spodoba. Na szczęście, mój strach był nieuzasadniony. Historia Madison opisana jest w bardzo przyjemny  i lekki sposób. Autorka ukazała wspaniałe relacje rodziny McKinley'ów. Ta rodzina jest bardzo zżyta ze sobą, w przeciwieństwie do rodziny Beckett'a. Elementem łączącym obie rodziny jest wiara w Boga. Odnajdują w niej wiele pomocy, a modlitwa towarzyszy im każdego dnia. Postawa Madison i jej poświęcenie się dla spełnienia marzenia brata jest godne naśladowania.



"Boskie lato" to lektura idealna na lato. Pełna romantycznych wątków i wielu cennych życiowych prawd. Tę pozycję czytałam z wielkim zapałem i od razu sięgnęłam po drugą książkę z tej serii. Ale o niej, napiszę niebawem.

środa, 12 lipca 2017

LBA BOOK TAG


Wczoraj zostałam nominowana przez Aleksandrę z bukku - recenzje do LBA BOOK TAG. Na czym polega ten tag? W skrócie, chodzi o to, aby odpowiedzieć na pytania zadane przez osobę nominującą.  Dzięki tym pytaniom macie możliwość bliżej poznać blogerów. Zazwyczaj jest to kilkanaście pytań dotyczących książek, czytania i samego blogera. Ja dziś spróbuję jak najlepiej odpowiedzieć na pytania zadane mi przez Olę. No to zaczynam 

1. Kiedy stwierdziłaś,że prowadzenie bloga jest dla Ciebie?
Bloga założyłam niecały miesiąc temu. Długo się nad tym zastanawiałam, ale chęć pisania dluźszych recenzji zwyciężyła. Na instagramie musiałam pisać zwięźle i krótko, bo limit słów mnie ograniczał. Tutaj, na blogu piszę jak mi się podoba. Lubię pisać, ale  czy robię to ciekawie ocenić mogą tylko czytelnicy. I to oni mogą powiedzieć, czy prowadzenie bloga jest dla mnie. Ja ciągle uczę się obsługi bloggera, poznaję nowe funkcje. Wiem, źe moje recenzje nie są jeszcze idealne, ale dążę do tego.

2. Który bohater  książek, powoduje u Ciebie nerwowe palipitacje serca?
Niestety, ale razem z końcem czytania książki, kończy się moje uwielbienie do bohaterów. Nie rozpamiętuje za długo tego, jaki ten bohater był wspaniały. Dzięki temu, rzadko miewam kace książkowe.

3. Najgorsza ekranizacja książki?
Zdecydowanie najgorszymi ekranizacjami  były filmy oparte na serii książek "50 twarzy Greya". Przeczytałam wszystkie części. Owszem, nie była to literatura wysokich lotów, ale ja ją polubiłam. Razem z narzeczonym wybraliśmy się do kina na oba filmy. Część pierwsza była jeszcze znośna, ale druga... Praktycznie cały film siedziałam z niedowierzaniem. Jak można aż tak zepsuć i tak kiepską książkę. Bohaterowie cały czas powodowali u mnie salwy śmiechu. Nawet, w scenach bardzo smutnych i poważnych, ja nie umiałam powstrzymać śmiechu. Już za niecały rok w kinach pojawi się kolejna część przygód Any i Christiana. Głupio się przyznać, ale na pewno się na nią wybiorę. Chociażby dla dobrej dawki śmiechu.

4. Jaki rodzaj książki  uwielbiasz i dlaczego?
Moim ulubionym gatunkiem zdecydowanie są romanse. Jestem osobą, która lubi czytać o miłości. Uwielbiam, gdy głównym bohaterom udaje znaleźć się to czego pragną. Często sięgam też po kryminały. Tajemnice w nich zawarte zapewniają dobrą dawkę grozy. Zawsze, podczas czytania kryminału zastanawiam się, czy zgadnę, kto zamordował. Jeśli tak, to oznacza to, że historia była przewidywalna i słaba. Zakończenie powinno zaskoczyć czytelnika, wtedy kryminał jest dobry. Nie czytam fantastyki, nie lubię postaci, których nie potrafię sobie wyobrazić.

5. Autor, z którym chciałabyś spędzić cały dzień - kim byłaby ta osoba, gdzie byście poszli ijakie pytania byś zadała?
Hmm... To trudne pytanie, jest tylu świetnych autorów. Chyba, powinnam wymienić tu jakiegoś polskiego twórcę, bo z nim bym się bez problemów dogadała. Ale... bardzo chętnie porozmawiałabym z dłużej z Kim Holden. Podczas WTK 17 miałam okazję wymienić z nią kilka słów i zrobić zdjęcie. Dziś po przeczytaniu trzech książek jej autorstwa mam do niej mnóstwo pytań. O bohaterów. O to skąd czerpie pomysły na historie. No i oczywiście, o jej następne książki.  Ale nie samymi książkami człowiek żyje, więc na pewno rozmawiały byśmy o muzyce. Słuchamy tych samych zespołów. A gdzie byśmy poszły? Pewnie do jakiejś nie popularnej kawiarni.

6. Książka/audiobook/ebook, co wybierasz i dlaczego?
Uwielbiam książki w formie papierowej. Kocham ich zapach. A każda kolejna pozycja w mojej biblioteczce, wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Zdarza mi się też czytać ebooki. Zwłaszcza podczas podróży. Nie da się ukryć, że tablet z setkami książek, zajmuje mniej miejsca od 3 książek. Audiobooków nie lubię i nie zamierzam w ten sposób "czytać" książek.

7. Co sprawia Tobie największy problem w napisaniu recenzji?
Aktualnie, mam problem z pisaniem recenzji. Nazbierało mi się już pięć książek do zrecenzowania. I to właśnie, sprawia mi problem. Najgorzej jest zacząć, później juź jakoś leci. Dodatkowo, zdecydowanie łatwiej jest mi napisać negatywne recenzje. Pisząc, opieram się o schemat, który sobie wymyśliłam. Odpowiadam sobie na pytania i na podstawie odpowiedzi, piszę recenzję.

8. Bohater, z którym zwiedziłabyś cały świat to i dlaczego akurat ten?
Zdecydowanie wybrałabym Maję z "Wszystkie twoje marzenia". To wspaniała dziewczyna, która pragnie spełniać swoje marzenia. Uwielbia podróże, więc na pewno świetnie byłoby jeździć po świecie razem.
9. Do jakiej książki chętnie wracasz i dlaczego?
W dniach, gdy mój nastrój jest kiepski, sięgam po książkę Nicole  Sochacki-Wójcicka. "#instaserial o miłości" wywołuje u mnie uśmiech już od pierwszych stron. Teraz z wytęsknieniem czekam na kolejną książkę Nicole. Drugą książką, do której często wracam jest "Mały książę". Przeczytałam ją pierwszy raz dopiero kilka miesięcy temu i pokochałam całym sercem. Uwielbiam cytaty w niej zawarte. Dodają sił, gdy życie daje w kość.

10. Najbrzydsza okładka książki jaką w życiu widziałaś?
Hmm... muszę się chwilkę zastanowić. Bardzo nie podobają mi się filmowe okładki książek. Jak dla mnie prawie każda taka okładka jest brzydka.

11. Film, który był lepszy niż książka?
Jak dla mnie wszystkie filmy oparte na książkach N. Sparks'a były dużo lepsze od książek.

12. Co byś poradziła osobie, która wciąż się wacha, czy załoźyć bloga, czy też nie?
Prowadzenie bloga to ciężki kawałek chleba. Nie wolno zapominać, że nie każdy ma do tego predyspozycje. Teraz posiadanie bloga stało się modne i popularne. Początkujący blogerzy chcieliby, aby aktywność na ich blogu już od pierwszego wpisu była wysoka. Ale to tak nie działa. Trzeba być cierpliwym i wkładać w to całe serducho. Każdy bloger musi zachęcić ludzi do czytania tego co napisze, ale nie może narzucać się potencjalnym czytelnikom.. Musi pisać ciekawie i oryginalnie. Ja sama nie wiem, czy mój blog jest ciekawy, ale staram się, źeby tak było. Jeśli lubisz pisać i robisz to poprawnie, może będziesz dobrym blogerem. Ale pamiętaj, nie każdy musi mieć bloga.
Uff... Skończyłam. Nie ukrywam, że niektóre pytania były ciężkie do odpowiedzenia w kilku zdaniach. Nad innymi, musiałam się chwilkę zastanowić. Lubię takie tagi, bo uwielbiam odpowiadać na pytania. Jeśli chcecie, możecie zapraszać mnie do takich akcji.
Teraz pora na moje pytania i zaproszenia do zabawy.

1. Która książka jest dla Ciebie najważniejsza? Dlaczego akurat ta?
2. Którego gatunku książek nie lubisz? Dlaczego?
3. Wątek, który pojawia się ostatnio w większości książek to?
4. Często sięgasz po książki polskich autorów? Dlaczego tak? Dlaczego nie? A jeśli tak, to po jakich autorów sięgasz?
5. Czytałaś/eś lektury szkolne? Dlaczego tak/nie? Jaka lektura podobała Ci się najbardziej?
6. Kupujesz książki czy wypożyczasz z biblioteki? Dlaczego, akurat ta opcja?
7. Przyjaźnisz się z kimś, kogo znasz dzięki blogowi/instagramowi? Jeśli tak, oznacz tę osobę tutaj i opisz jak zaczęła się wasza znajomość.
8. Bohater książki, którego nienawidziłeś/aś podczas czytania? Dlaczego ten?
9. Zaznaczasz ciekawe cytaty w książkach? Notujesz coś na marginesach? Dlaczego tak/nie?
10. Jak zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem?
11. Ile książek przeczytałeś/aś w tym roku?
12. Co skłoniło Cię do założenia bloga?

niedziela, 2 lipca 2017

Podsumowanie czerwca i plany na lipiec



Czerwiec to miesiąc wyjątkowy dla każdego studenta. Przychodzi czas egzaminów i nauka zajmuje cały "freetime". Jak w tym ferworze studiowania notatek i podręczników znaleźć czas na czytanie? Pytanie trudne, ale żaden książko-holik nie pozwoli sobie na nieczytanie. Zwłaszcza, gdy na półkach piętrzą się stosy wspaniałych książek. Ja jako studentka logistyki mogę wam powiedzieć, że było ciężko. Jednak po podsumowaniu książek, które przeczytałam, okazało się, że jest ich więcej niż w maju. Co najważniejsze na czytaniu nie ucierpiały moje studia. IV semestr ukończyłam ze średnią 4.6, która jest jednocześnie moją dotychczas najwyższą średnią. Teraz mam wakacje, więc do października zamierzam nadrobić wszelkie zaległości czytelnicze. W kolejnym semestrze czeka mnie pisanie pracy licencjackiej, więc swoją uwagę będę skupiać tylko na tym. No dobra, koniec gadania. Pora na podsumowania czerwca

Udało mi się przeczytać 11 książek.


1. "Morderstwo w ciemności"- Margaret Atwood
To cieniutka książka (96stron), w której znajdziemy dziesięć krótkich opowiadań. Każde z nich zmusza czytelnika do refleksji nad powszednimi przedmiotami, lecz także nad przemijaniem, miłością i tęsknotą. Autorka wspomina dzieciństwo i młodość, pokazuje świat, który budował tożsamość młodej dziewczyny. Pisze także o sztuce pisania książek i przekazuje czytelnikowi wiele cennych rad i refleksji.
Ocena: 5/5

2. "Konkurs na żonę"  - Beata Majewska
Kolejna polska książka, którą ostatnio przeczytałam. Niestety, była to całkowicie inna lektura od pozostałych. Oczywiście, nie zawsze inna oznacza gorsza. Jednak ta pozycja zdecydowanie nie przypadła mi do gustu. Kilka słów na temat tej pozycji znajdziecie tutaj:Minirecenzja na instagramie
Ocena: 3,5/5

3. "Do zobaczenia nigdy" - Eric Lindstorm
Ta pozycja to wspaniały przekaz dla wszystkich, jak traktować niewidomych. Przełamuje tabu. Reguły Parker spisane w tej książce każdy powinien mieć powieszone na ścianie. Po co? Po to, aby kolejny raz nie popełnić gafy. Osoby niewidome to takie same osoby jak my. Bo, niestety, nigdy nie wiemy i czy nam nie przytrafi się taka tragedia. Jak wygląda życie niewidomej dziewczyny? To właśnie odpowiedzi na ostatnie pytanie szukałam w tej książce. Znalazłam ją i uwierzyłam kolejny raz, że bez wzroku można żyć. Minirecenzję znajdziecie tutaj: Minirecenzja na instagramie
Ocena: 4/5


4. "Tysiąc pocałunków" - Tillie Cole
Książka stała na mojej półce kilkanaście dni. Czekała, aż pozbieram się po kolejnej słabej pozycji. Bałam się, że "Tysiąc pocałunków" też mi nie przypadnie do gustu. I niestety, ale moje obawy się sprawdziły. Historia była przewidywalna i jednocześnie mało realistyczna. Kolejny raz, już na początku historii domyśliłam się jej zakończenia. Powoli zaczyna mnie to męczyć. Styl pisania autorki też nie był idealny, jednak to nie on odciągał mnie od czytania. Fabuła męczyła mnie strasznie. Chciałam mieć tę pozycję jak najszybciej za sobą, więc czytałam na siłę... Więcej szczegółów tutaj: Minirecenzja na instagramie
Ocena: 3,5/5

5. "A jak alibi" -  Sue Grafton
Jest to pierwsza książka z serii Alfabet zbrodni. To naprawdę dobry kryminał. Przeczytanie tej pozycji zajęło mi zaledwie kilka godzin. Historia opisana w książce trzyma w napięciu do samego końca. Chyba pierwszy raz od bardzo dawna nie zgadłam kto zamordował kilku bohaterów. Nie była to książka wysokich lotów, ale mimo tego podobała mi się. Taką samą książkę sprezentowałam innemu książko-holikowi. Ciekawe, czy jemu też się spodoba?
Ocena: 3/5

6. "Wszystkie twoje marzenia" - Agata Czykierda - Grabowska
O tej książce słyszałam wiele. Bałam się, że mimo wielu pozytywnych opinii, mi nie przypadnie ona do gustu. Na szczęście tak się nie stało. Była to bardzo lekka i przyjemna lektura. Idealna na odstresowanie po ciężkim dniu czy po wielu trudnych egzaminów. Książka opowiada o marzeniach i o tym jak ważne jest ich spełnianie. Zdecydowanie, ta pozycja przypadła mi do gustu. Recenzja
Ocena: 4,5/5

7. "O wiele więcej" - Kim Holden
Po przeczytaniu w ubiegłym miesiącu "Promyczka" tej autorki długo zastanawiałam się czy czytać kolejną jej pozycję. Na szczęście sięgnęłam po nią i zdecydowanie nie żałuję. Ta książka to must have każdego młodego dorosłego, ukazuje wiele życiowych prawd. Pokazuje czytelnikowi jakie skutki ma pracoholizm. Można wynieść z niej wiele. Dowiedzieć się, czym jest miłość. Ja ją pokochałam, będę wracać do niej w momentach zwątpienia. Dzięki niej uwierzyłam, że moje podejście do życia ma sens. Recenzja
Ocena: 4/5

8. "Lokatorka" - JP Dealaney
Tę książkę otrzymałam w ramach Book Tour, którego organizatorem jest Kacper z Men's Books. Przeczytałam ją w niecałe cztery godziny. Wciągnęła mnie niesamowicie. Gdy się skończyła, czułam ogromny niedosyt. Chciałam poznać dalsze losy bohaterów. Zakończenie mnie zaskoczyło, co akurat bardzo lubię w książkach tego typu. Niedługo w kinach pojawi się ekranizacja tej powieści, więc na pewno się na nią wybiorę. Recenzja
Ocena: 4/5


9. "Światło, które utraciliśmy" - Jill Santopolo
Książkę otrzymałam przedpremierowo od wydawnictwa otwartego. Już sam fakt możliwości recenzji przed premierą był dla mnie ogromnym zaszczytem. Książkę czytałam z wielkim zapałem, a historia głównych bohaterów wzbudziła we mnie wiele nieznanych uczuć. Będę do niej wracać wiele razy. Zajmie ona specjalne miejsce w moim sercu. Recenzja
Ocena: 4/5

10. "Miłość, po prostu" -Żurnalista.pl
Tę pozycje otrzymałam niespodziewanie. Autor wysłał mi ją w piątek chwilę przed północą. Zrecenzowałam ją przedpremierowo z wielką chęcią. Przeczytałam ją bardzo szybko. Ta książka zawładnęła moim sercem od pierwszych wersów. To wyjątkowy tomik poezji pełen emocji i uczuć. Krótkie wiersze pełne gier słownych są niejednoznaczne, ale skłoniły mnie do refleksji. Czytając ostatnie wersy rozsypałam się na malutkie kawałeczki. Do tej pozycji będę wracać bardzo często, a niektóre fragmenty będą moimi mottami na najbliższy okres. Recenzja
Ocena; 5/5

11. "Lola" - Aleksandra Białczak
Po tą książkę sięgnęłam zaciekawiona jej fabułą. Od zawsze lubiłam czytać o chorobach psychicznych, samobójstwach i szpitalach psychiatrycznych. To bardzo trudny temat i wiele razy musiałam odłożyć tę książkę na bok. Bałam się, że czytając ją bez przerw, moja psychika się załamie. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej przerażona. To co przeczytałam w tej pozycji wstrząsnęło mną do cna. Potrzebuję więcej czasu, aby napisać recenzję tej pozycji. Nie chcę pisać zbyt emocjonalnie, a kilka dni po lekturze jest to nie możliwe.
Ocena: 3,5/5

Liczba przeczytanych stron: 3 392

W lipcu planuję przeczytać zdecydowanie więcej książek niż w ubiegłych miesiącach. W końcu, będę miała dużo więcej wolnego czasu. Jest jednak pewien stosik książek, które koniecznie muszę przeczytać w tym miesiącu.

Reading list in July:
1, "GUS" - Kim Holden
2. "Życie jest piękne" - Natalia Murawska
3. "Przeminęło z mailem" - Barbara Drews
4. "Dom i umysł- The hause and the Brain"
5. "Wenus w futrze- Venus in Furs"
6. "Boskie lato" - Denise Hunter
7. "Taniec ze świetlikami" - Denise Hunter
8. "Ekspozycja" - Remigiusz Mróz


Piszcie w komentarzach ile Wam książek udało się przeczytać w czerwcu i jakie książki chcecie przeczytać w lipcu.

"Światło, które utraciliśmy" - Przedpremierowo



Tytuł: "Światło, które utraciliśmy"
Tytuł w oryginale: "The Light We Lost"
Autor: Jill Santopolo
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 347
Data wydania: 5 lipca 2017


11 września 2001 roku to data, która na stałe wpisała się do historii USA, jak i całego świata. Pamiętacie ten dzień? Co wtedy robiliście? Byliście w pracy, szkole? A może tak jak ja byliście małymi dziećmi i bawiliście się zabawkami w salonie? Chociaż, byłam pięcioletnią dziewczynką, pamiętam ten dzień dokładnie. Pamiętam komentarze osób dorosłych. Pamiętam zamieszanie w telewizji. Wywiady z osobami, które przeżyły zamach i tymi którzy stracili bliskich. Dla mnie, małego dziecka te wydarzenie było nie do zrozumienia. Wiedziałam, że stało się coś bardzo złego. Co chwilę słyszałam słowa rodziny. Mówili, że to wojna. Byłam przerażona. Jednak, lata minęły, a świat nadal istnieje. O zamachu na WTC nigdy nie zapomni żaden człowiek.

 


Lucy i Gabe poznali się w dniu tego właśnie zamachu. Byli studentami i czerpali z życia garściami. Wydarzenie z 11 września zmieniło ich patrzenie na świat. Zrozumieli, że życie jest zbyt kruche i należy spełniać wszystkie swoje pragnienia i marzenia. Nie rezygnować z pasji.
Pasją Gabe jest fotografia. Mężczyzna chce oddać wszelkie emocje za pomocą zdjęć. Wkrótce po tym jak para postanawia żyć razem, Gabe postanawia wyjechać na Bliski Wschód, aby ukazać światu prawdziwe oblicze wojny. Tego samego dnia program telewizyjny produkowany przez Lucy dostaje nagrodę Emmy. Lucy zamiast świętować sukces, czuje, że coś w jej życiu kończy się nieodwracalnie. Gabe wyjeżdża, a kobieta zaczyna żyć od nowa. Początkowo poświęca się pracy, którą kocha. Produkuje nowe odcinki serialu dla dzieci i tęskni za miłością życia. Niestety Gabe zajęty pracą, rzadko odzywa się. Czas mija, a Lucy poznaje starszego mężczyznę. Zaczyna z nim wspólne życie. Wychodzi za niego za mąż i zostaje matką. Jednak, cały czas czuje, że czegoś jej brakuje. W każdej sytuacji życia wspomina dawnego partnera. Zastanawia się co by było gdyby. Czy Lucy zapomni o Gabe? A może ich drogi znowu się zejdą? Jak zakończy się ich historia?

Książkę czytałam z wielkim zapałem, a historia tej pary wzbudziła we mnie wiele nieznanych mi uczuć. Jednoosobowa narracja zapewniła mi wiele wrażeń. Czytając czułam się jakbym była Lucy. Wiele razy zastanawiałam się jak ja bym się zachowała. Czy zniosłabym odejście miłości mojego życia. Lucy i Gabe popełnili wiele błędów, ale dzięki temu byli bardzo realistycznymi postaciami. Historia tej dwójki była osadzona w przeciągu kilkunastu lat i dzięki temu autorka ukazała, jak zmieniało się życie bohaterów dzięki podejmowanych decyzji. Czytając możemy razem z Lucy zastanawiać się jak wyglądałoby jej życie, gdyby Gabe nie wyjechał. Każdy z nas podejmuje w życiu wiele decyzji. Na pewno nie raz myślimy jaki wpływ miały one na nasze życie. Czasem przemyka nam myśl, że chcielibyśmy dostać szansę zmiany tych decyzji. Niestety czasu cofnąć nie można, a nasze życie, mimo wielu przykrych wydarzeń, toczy się dalej. Do tej książki wracać będę wiele razy. Zajmie ona specjalne miejsce w moim sercu. Na zakończenie dodam, że ostatnie kilkanaście stron tej pozycji czytałam mając łzy w oczach. Było mi przykro, że ta historia kończy się w taki właśnie sposób.

Musicie koniecznie przeczytać tę książkę. Myślę, że dzięki niej inaczej spojrzycie na świat.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwartemu. 

sobota, 1 lipca 2017

Miłość, po prostu- Przedpremierowo



Tytuł: Miłość, po prostu
Autor: Żurnalista.pl
Wydawca: Żurnalista.pl
Data premiery: 11 lipca 2017
"Kiedy musimy tłumaczyć,
dlaczego kochamy
to jakbyśmy
chcieli wytłumaczyć
zły wybór"

Ta książka to wyjątkowy tomik poezji. Autor za pomocą krótkich wierszy pokazuje wszystkie strony uczuć. Od miłości po zdradę. Nie ważne, czy utwór ma kilkanaście wersów, czy tylko kilka i tak jest idealny. Każdy wyraz jest przemyślany i trafia wprost do serca czytelnika. Bohaterowie wierszy są ludźmi takimi jak ja i ty. Popełniają błędy, przepraszają, kochają, żyją. To właśnie dlatego ta krótka książka powinna dotrzeć do każdej pary. Dzięki niej zrozumienie uczuć staje się prostsze.


"Miłość, po prostu zawładnęła moim sercem już od pierwszych wersów. Czytałam ją z zapartym tchem. I mimo późnej pory(dostałam ją po 23) nie chciałam przerywać lektury. Autor dotarł do najdalszych zakątków mojego serca. Czytając czułam się jakby, te słowa pisane były tylko dla mnie. Idealnie trafiały do mojego wnętrza i zbudzały mnóstwo uczuć. Miłość i nienawiść. Smutek i radość, a nawet żal. Z każdą kolejną stroną książka pochłaniała mnie coraz bardziej. Czytając niektóre fragmenty, które tak dobitnie opisywały moje życie,ledwo powstrzymywałam łzy. Te krótkie wiersze pełne gier słownych są niejednoznaczne, ale skłaniają do refleksji. Każda kobieta zrozumie o czym pisze autor. Zakończenie wbija w fotel. Czytając ostatnie słowa, rozsypałam się na malutkie kawałeczki. Nie pozbierałam się do tej pory. Na pewno bardzo często będę wracać do tej pozycji, a krótkie wiersze będą moimi mottami na najbliższy okres.


Za książkę dziękuję autorowi, który sam o sobie nie mówi zbyt wiele. Ukrywa się pod pseudonimem. Można go odnaleźć na facebooku, instagramie i stronie internetowej. Czytając jego posty, odniosłam wrażenie, że to mężczyzna idealny. Mam nadzieję, że będzie pisał kolejne teksty, a pewnego dnia ujawni nam swoją tożsamość. Książkę już dziś można kupić tutaj: http://xn--urnalista-9bc.pl/produkt/milosc-po-prostu-pre-order/